Firmy pożyczkowe i popularne „chwilówki” bardzo często żerują na ludzkich problemach i nagłym braku gotówki. Scenariusz prawie zawsze wygląda tak samo: człowiek bierze kilka tysięcy złotych na pilny wydatek, a następnie oddaje w ratach znacznie więcej, niż pożyczył. Mimo to po pewnym czasie firma pożyczkowa i tak żąda kolejnych wpłat. Ostatecznie sprawa trafia do sądu, a zaniepokojony klient otwiera kopertę z sądu i widzi nakaz zapłaty na astronomiczną kwotę.
Najważniejsze to nie panikować: list z sądu to jeszcze nie koniec świata. W tym momencie można podjąć skuteczną obronę, ponieważ polskie prawo bardzo mocno chroni zwykłych ludzi przed bezwzględnymi praktykami pożyczkodawców.
Gdy podpisujesz umowę chwilówki, firma bardzo często każe Ci podpisać tak zwany weksel zabezpieczający, czyli czystą kartkę z Twoim podpisem. Kiedy spóźnisz się ze spłatą, oni sami wpisują tam taką kwotę długu, jaka im się podoba – często wziętą całkowicie z sufitu. Sąd na początku widzi tylko Twój podpis na dokumencie i automatycznie wydaje nakaz zapłaty, nie badając jeszcze, czy ta kwota jest w ogóle uczciwa.
Sądy w Polsce doskonale wiedzą, jak działają te firmy. Mamy pełne prawo zażądać w sądzie, aby pożyczkodawca dokładnie rozpisał każdą złotówkę. Jeśli udowodnimy, że ich żądania są niesprawiedliwe i zawyżone, sąd może zmienić te wyliczenia (oddasz tylko to, co pożyczyłeś oraz ew. legalne koszty pożyczki).
Kiedy piszemy dla Ciebie sprzeciw od nakazu zapłaty, dokładnie prześwietlamy ich umowę i szukamy haczyków. Najczęściej wykazujemy przed sądem:
⚠️ Pamiętaj! Nawet jeśli firma pożyczkowa twierdzi, że ich koszty są zgodne z ustawą, to jeśli te opłaty są rażąco wysokie, nieludzkie i stanowią zwykłe wykorzystywanie Twojej trudnej sytuacji – sąd ma pełne prawo stanąć po Twojej stronie i zmienić wysokość dochodzonych roszczeń.
Nakaz zapłaty z weksla jest niebezpieczny, bo firma pożyczkowa może z nim pójść do komornika bardzo szybko, zanim sprawa w ogóle zostanie do końca wyjaśniona. To mogłoby doprowadzić do zajęcia Twojego konta, emerytury lub pensji.
Czas ucieka bardzo szybko – na złożenie sprzeciwu masz zazwyczaj tylko dwa tygodnie od dnia odebrania listu od listonosza lub placówki pocztowej.
Zadzwoń do mnie, spotkamy się w biurze (przy ul. Olszowej lub ul. Staroprzygodzkiej 117) i wspólnie sprawdzimy, jak możemy Cię wybronić.
+48 502 238 678 📞